Słodko i zaszczytnie jest umierać za ojczyznę

Orędzie:Modlitwa za poległych w obronie ojczyzny wyprasza radość wieczną, a nam ukazuje wartość codziennego umierania za nią. Jedną z form patriotyzmu jest troska o cmentarze wojenne.
Cel: Uświadomienie wiernym wagi ofiary tych, którzy cierpieli i oddawali życie za wolność Ojczyzny oraz obowiązku opieki nad cmentarzami wojennymi, a także pamięci o zmarłych, którzy nie mają grobów.

I. Śmierć jest bramą

Od najdawniejszych czasów śmierć fascynowała ludzi. Jej nieuchronność wobec wszystkich ras, stanów, wieku oraz stylu życia budziła lęk i respekt. Człowiek nie mógł i nie może pogodzić się z myślą o utracie swoich bliskich. Z obawą patrzy na upływający czas, który dzień po dniu, godzina po godzinie przybliża go to tego, co nieuniknione, nad czym nie może zapanować, czego nie może powstrzymać. I wciąż próbuje wyjaśnić to, co staje się zbyt trudne do wyjaśnienia. A kiedy odpowiedź okazuje się niemożliwa, uporczywie oddala myśli od misterium śmierci. W konsumpcyjnym świecie, gdzie przestrzeń i czas profanum coraz silniej narzucają rytm ludzkiej egzystencji, a hasło memento mori poległo na gruzach antycznej maksymy carpe diem, hołdującej złudnym ideom hedonizmu. Dla chrześcijanina perspektywa śmierci ujawnia próżność świata, jego ulotnych przyjemności i luksusu. Znamienne słowa Syracydesa: „We wszystkich swoich sprawach pamiętaj o swym końcu, a nigdy nie zgrzeszysz” (7,36). Śmierć jest jedynie progiem, bramą, przez którą przechodzimy do innego, fascynującego świata, lecz mimo wszystko przekraczamy ją pełni obaw. Gdy dzisiaj znów jesteśmy na cmentarzu, to warto kolejny raz porozmawiać z tymi, którzy od nas odeszli, którzy oddali życie w obronie ojczyzny, którzy spoczywają na tylu wojennych cmentarzach rozsianych na całym świecie. O śmierci, o jej sensie, tak wyraźnie mówią nam cmentarze.

II. Cmentarz miejscem dialogu

Stajemy pełni zadumy nad cmentarnymi mogiłami. Przynajmniej na parę chwil bardziej żywo niż kiedykolwiek przywodzimy na pamięć wspomnienie tych, którzy odeszli do wieczności. Przywołujemy różne zdarzenia, chcąc wskrzesić ich oblicza, postawy, gesty. Zwykle są to osoby najbliższe: ojciec, matka, brat, siostra, ukochane dziecko czy przyjaciel. Myśli nasze wezbraną falą płyną od cmentarzy pobliskich ku dalekim przestrzeniom pól bitewnych, leśnym pustkowiom i tundrom, ku miejscom straszliwej kaźni, tam, gdzie ginęli ludzie za wolność i wiarę, za sprawiedliwość i odwagę własnych przekonań.

Cmentarz jest miejscem wzruszającym i fascynującym. Stanowi on świadectwo przeszłości i jest łącznikiem pomiędzy tym, co rzeczywiste, i tym, co metafizyczne; tym, co żywe, i tym, co martwe; tym, co ludzkie, i tym, co boskie.

Rozmieszczone w przestrzeni cmentarza mogiły, nagrobki i grobowce, opatrzone specyficznym kodem znaków, tworzą klucz do poznania mentalności żywych. Klucz, dzięki któremu odkrywamy sposoby na tłumienie bólu po utracie bliskich, lecz wciąż nie jesteśmy w stanie zrozumieć tajemnicy wielkiego misterium śmierci. Zmarłych otaczamy modlitwą i polecamy ich dusze Bogu. Modlitwa, jak wiemy, jest rozmową z Bogiem. A więc o nich rozmawiamy z Bogiem. Prosimy też Boga o miłosierdzie nad nimi. Na cmentarz idziemy także po to, aby rozmawiać z naszymi krewnymi i przyjaciółmi. Nie tylko o nich, ale i z nimi. Rozmawiamy z naszymi przodkami. Rozmawiamy z tymi, którzy nas poprzedzili. Rozmawiamy z umarłymi.

Umarli chcą prowadzić z nami dialog. Chcą nam opowiedzieć o swoich wyborach, zwycięstwach i porażkach, o tym, czego dokonali. Otrzymujemy w naszym życiu wielkie dziedzictwo umarłych. Ci, którzy już odeszli, pozostawili nam tak wiele ­- domy, miasta, drzewa ich ręką sadzone, uprawiane ich ręką pola. To oni uczyli nas miłości Boga i bliźnich, polskiej mowy i umiłowania Ojczyzny. Jesteśmy ich spadkobiercami. Oni nam tak wiele pozostawili. I warto postawić sobie pytanie, czy pielęgnujemy i rozwijamy w naszym życiu te wartości, które przekazali nam nasi przodkowie.

III. Cmentarze przywołaniem pamięci o tych, którzy słodko i zaszczytnie umierali za ojczyznę

W okresie utraty niepodległości i w czasie ciemnej niemieckiej okupacji powszechnie panowały: głód i niepewność jutra. Cierpienie i śmierć setek tysięcy rodaków w tamtym czasie przywołują takie nazwy, jak: Auschwitz, Birkenau, Majdanek, Palmiry, Piaśnica… i wiele innych. Chcemy dziękować Bogu za Sybiraków, którzy cudem wyszli z „domu niewoli” i powrócili na „Ojczyzny łono”, aby dać świadectwo prawdzie. Niejeden z nich wyznał, że ostatnim poleceniem konających były słowa: „Jeśli przeżyjesz i wrócisz do Ojczyzny, to opowiadaj o tym, czego doświadczyliśmy od katów z czerwoną gwiazdą na czapkach”. Inni mówili jeszcze dosadniej: „Bądźcie przeklęci, jeśli po wyjściu z tego piekła zachowacie milczenie”.

W dniu dzisiejszym powinniśmy wołać do Pana: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie”. Nie tylko tym z naszych rodzin, ale również bezimiennym, którzy ginęli na polach walki podczas ostatniej wojny. Wśród ciemnych borów, a także w obozach zagłady. Ginęli w kaźniach po to, abyśmy mogli żyć w wolnej Ojczyźnie. Mogiły naszych Rodaków rozsiane są po całym świecie. Gdzież ich nie ma? Pod Tobrukiem i Monte Cassino. W tajgach Sybiru i na piaskach Sahary. W lodach Narwiku i w bagnach Santiago. „Na Wschodzie pozostał dramat katyński, który do dzisiaj stanowi szczególne świadectwo walki, jaka wówczas została podjęta (…). To dramat niewinnej śmierci – śmierci, która nie powinna ulec zapomnieniu. Tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w Katyniu, Charkowie i Miednoje, są rozdziałem w martyrologium polskim, który nie może być zapomniany. Ta żywa pamięć powinna być zachowana jako przestroga dla przyszłych pokoleń” (Pamięć i tożsamość). Te słowa św. Jana Pawła II stanowią dla nas szczególnego rodzaju przesłanie i przestrogę.

Gdzież tych mogił Polaków emigrantów nie ma. Los tułaczy rozrzucił ich od Australii, poprzez Afrykę równikową, aż do dalekich Andów w Ameryce. Tyleśmy od tych naszych rodaków otrzymali paczek, wyrazów tak czułej troskliwości, dlatego dzisiaj również wołamy: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie”.

Przy wojennym cmentarzu w  Miednoje znajduje się muzeum, w którym można zobaczyć wiele pamiątek po zamordowanych tam policjantach. Sporo jest kluczy do domów i mieszkań, które zabrali ze sobą wywiezieni licząc, że wkrótce wrócą do siebie. Niestety, już nigdy nie wrócili.

Nie pomijajmy również i tych, którzy nigdy nie mieli usypanej mogiły, którzy pomarli jako bezimienni, którzy ginęli na różnych frontach w walce o wolność, a którzy ją zobaczyli przez otwór komina krematorium albo w chwili, kiedy złożyli swe kości na dnie mórz i oceanów, kiedy zasnęli na szarych piaskach Afryki czy bezkresnych obszarach Rosji, kiedy zginęli w straszliwych mękach na różnych frontach świata, w ogromnej poniewierce, w niewoli, w łagrach. Wszędzie, gdzie swoją krwią użyźniali glebę nowemu pokoleniu Polaków.

Tak jak kiedyś ginęli za naszą wolność, w obronie naszego życia, tak dziś modlimy się o ich wolność i o życie w pokoju z Chrystusem.

Nasze polskie cmentarze są zadbane, a zmarli nie są osamotnieni, ale pamiętajmy także o cmentarzach wojennych rozsianych po całym świecie, szczególnie na południu Polski z okresu pierwszej wojny światowej. Troska o cmentarze, także te, przy których nie mieszkają bliscy, jest świadectwem naszej chrześcijańskiej kultury.

Niech w najbliższych dniach nie zabraknie nas na mogiłach obrońców Ojczyzny i naszej modlitwy za nich, a my za ofiarę ich życia uczciwie pracujmy dla Ojczyzny i zawsze brońmy dobrego jej imienia.

VI. Przejąć dziedzictwo naszych przodków

Ksiądz prof. Józef Tischner napisał: „Buduje się zmarłym luksusowy grób, ale nie przyjmuje się żadnego dziedzictwa po nich. Dorobek zmarłych staje się tym, co można i należy zlekceważyć, aby nieść historię świata w górę. Walcząc z cmentarzem, żywi wierzą, że w ten sposób potrafią uwolnić się od własnej historii”. Powstaje pytanie: czy potrafimy i czy chcemy przyjąć w naszym życiu dziedzictwo tych, którzy już odeszli?

W tym roku na każdym cmentarzu powinien wybrzmieć apel o odrzucenie „patriotyzmu zapomnienia”. Poważny rachunek sumienia powinni uczynić ci, którzy przez długie lata przekazywali młodemu pokoleniu Polaków zakłamaną historię naszych relacji z sowiecką Rosją. Marionetkowa władza bała się cienia prawdy o Polakach więzionych w sowieckich obozach za winy niepopełnione. Uśmiechała się do nowych okupantów przemilczając ofiary zbrodni katyńskiej, masowe deportacje i rozbiór Europy podpisany w Jałcie. Powinni także zmienić postępowanie ci, którzy kontynuują linię przemilczania trudnych rozdziałów historii narodów: polskiego i rosyjskiego.

Przed stu laty nasi przodkowie wywalczyli wolność. Dar wolności jest darem zobowiązującym do dawania świadectwa prawdzie. Niech w naszych wspólnych zmaganiach nad zachowaniem i rozwinięciem wolności prowadzą nas słowa Zmartwychwstałego Chrystusa, że „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuje” (J 15,13-14).

Zakończmy więc to rozważanie słowami Liturgii godzin, kierowanymi do Jezusa:

„Wiesz czym są lęki śmiertelne,
Znasz także grozę konania
Bo cichy głowę skłoniwszy
Oddałeś Ojcu swą duszę”.

Tylko Jezus może nadać sens naszemu życiu, naszemu przemijaniu i naszej śmierci. On jest zmartwychwstaniem i życiem, kto w Niego wierzy, choćby i umarł, żyć będzie (por. J 11,25). Amen.

Ks. Kazimierz Fąfara   

­