Kim jestem? Takie pytanie powinniśmy zadać sobie wszyscy obecni na tym spotkaniu formacyjnym dla kapłanów w jubileuszowym 225. roku istnienia diecezji tarnowskiej. Takie samo pytanie padło już 25 lat temu podczas 200-lecia diecezji . Pomocą dla naszej odpowiedzi może być homilia Jana Pawła II wygłoszona 10 czerwca 1987r. podczas beatyfikacji Karoliny Kózkówny na tarnowskich Falklandach oraz papieska homilia w czasie nieszporów na Placu Katedralnym w Tarnowie.

O kapłanach Jan Paweł II mówił, że „są oni powołani, aby coraz głębiej uświadamiać sobie dar Boży i zawsze o nim pamiętać. Do tego właśnie zachęcał Tymoteusza apostoł Paweł: Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” .

Każdego dnia we Mszy św. kapłan zwraca się do Boga w modlitwie eucharystycznej, mówiąc: „Pamiętaj”, a dotyczy to pamięci o żywych i o zmarłych. Jednakże to „Pamiętaj” jest również wezwaniem dla niego samego – jest przypomnieniem, aby zawsze pamiętał o Bogu, o sobie, o tym kim jest i że dzięki łasce Bożej jest kapłanem. Nie chodzi tu jednak o koncentrację na samym sobie, ale na Chrystusie, który jest Kapłanem, dzięki któremu także powołani mężczyźni mogą stać się kapłanami. Bóg o nas pamięta, ale gdy my Go prosimy o pamięć, otwieramy się na Jego łaskę, która nas kształtuje i uzdalnia do udziału w kapłaństwie Chrystusa . „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15, 16).

To niezwykle ważne pytanie „Kim jestem” nadal nic nie straciło na swej aktualności, zwłaszcza po Soborze Watykańskim II, kiedy wiele funkcji w Kościele przejęli wierni świeccy, a kapłanom jest coraz trudniej określić swoje kompetencje, a nawet to, w czym są niezastąpieni .

 

1. Drogi komunii z Bogiem

 

Spośród wielu możliwych dróg komunii z Bogiem, przyjrzymy się dziś tylko niektórym z nich. Stąd też w tej ocenie, popartej doświadczeniem Kościoła i mistrzów duchowych, szczególną uwagę skierujemy na modlitwę, kontemplację i ascezę. Bowiem to one są drogami komunii z Bogiem, która jest źródłem tożsamości kapłańskiej .

 

1.1 Modlitwa

Przykład modlitwy dał nam sam Jezus, albowiem modlił się On w najróżniejszych okolicznościach. Swoich uczniów nauczył modlitwy na ich własną prośbę: „Panie, naucz nas modlić się” (Łk 11, 1). Modlitwa jest jedną z niezbędnych dróg do komunii z Bogiem. Jednak współczesny człowiek bardzo łatwo znajduje przeciw niej argumenty, np. tracenie bezcennego czasu. Ta logika aktywizmu jest kusząca i podpowiada, że lepiej zająć się konkretnym działaniem niż modlitwą .

Współczesna mentalność widzi priorytet w działaniu, a modlitwę odsuwa na plan dalszy i – co jest niepokojące – zdobywa sobie również sympatyków wśród kapłanów. „Na pewno Pan potrzebuje naszej pracowitości i naszego oddania. Lecz my potrzebujemy Jego obecności. Od nowa musimy uczyć się odwagi do chwili ciszy i wytchnienia w swoim działaniu, uczyć się pokory trwania w oczekiwaniu przed obliczem Słowa” .

To w modlitwie toczy się dialog z Chrystusem, dzięki któremu stajemy się Jego przyjaciółmi: „Trwajcie we Mnie tak, a jak Ja w was”(J 15, 4). Ta wzajemność jest istotą, duszą i warunkiem wszelkiego życia duszpasterskiego. Sprawia ją w nas Duch Święty, ona zaś otwiera nas – przez Chrystusa i w Chrystusie – na kontemplację oblicza Ojca. Należy uczyć się tej trynitarnej logiki chrześcijańskiej modlitwy, przeżywać ją w pełni w liturgii, ponieważ ona jest szczytem i źródłem życia Kościoła, ale także w doświadczeniu osobistym. To jest droga, która prowadzi do źródeł, aby z nich czerpać nowe siły. Modlitwa nieustannie przypomina o pierwszeństwie Chrystusa i – przez odniesienie do Niego – o pierwszeństwie życia wewnętrznego i świętości. Jeśli ta zasada nie jest przestrzegana, to później nie można się dziwić, że niektóre przedsięwzięcia duszpasterskie kończą się niepowodzeniem, pozostawiając w sercu obezwładniające uczucie frustracji. Zatem naszym udziałem powinno stać się doświadczenie uczniów opisane w Ewangelii o cudownym połowie: „Całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili” (Łk 5, 5) . Modlitwa kapłana i jego osobista relacja z Jezusem w celebracji Ofiary, Komunii i obecności przekłada się na jego działanie, na jego aktywność duszpasterską. Nic więc dziwnego, że nigeryjski kard. Francis Arinze wyraził przekonanie, że kapłan mający żarliwą wiarę eucharystyczną nigdy nie zaniedba żadnych swoich obowiązków .

Niedawna beatyfikacja kard. Johna Newmana przywołuje postać tego angielskiego konwertyty, który był mistrzem modlitwy, zarówno w swoim powołaniu kapłana anglikańskiego, jak też później katolickiego. Newman całym swoim życiem pokazywał, że modlitwa jest obowiązkiem, a jednocześnie przywilejem, którego celem jest dojście do autentycznej komunii z Bogiem . Modlić się to znaczy stale wpatrywać w Chrystusa, ufając, że w Nim jest źródło naszego powołania dla życia i misji Kościoła .

Modlitwa – jako sposób ciągłego czerpania sił od Chrystusa – staje się koniecznością. Kto się modli, nie traci czasu, nawet jeśli wszystko wskazuje na potrzebę pilnej interwencji i skłania nas jedynie do działania. Błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty tak napisała o modlitwie do swoich współpracowników: „Potrzebujemy tej intymnej więzi z Bogiem w naszym codziennym życiu. Jak możemy ją nawiązać? Przez modlitwę” (por. Deus caritas est, 36) .

 

1.2. Kontemplacja

„Bóg powinien żyć w nas, a my powinniśmy żyć w Nim. Na tym polega nasze kapłańskie powołanie: tylko w ten sposób nasze działanie może przynosić owoce” .

Kontemplacja – w kontekście Ewangelii św. Jana i jego I Listu – oznacza „Widzieć oczami wiary” (J 20, 29). Na drodze modlitwy jest to widzenie Jezusa tam, gdzie On wydaje się być nieobecny jak w pustym grobie (por. J 20, 1-7) czy we mgle jeziora (por. J 21, 7). Tym sposobem serce całkowicie i bez przeszkód otwiera się na Boże słowo i tak człowiek może poznać miłość Chrystusa przewyższającą wszelką wiedzę i pozwala napełnić się całą pełnią Bożą (por. Ef 3,18-19) .

Kontemplacja – jak napisał o. J.M. Verilnde – z całym swoim znaczeniem duchowym nie powinna budzić lęku w kapłanie. Niezależnie od stylu życia jest zawsze czymś bardzo pięknym. Medytacja słowa Bożego jest bardzo korzystna, ponieważ karmi inteligencję wiary ─ jak u św. Tomasza z Akwinu ─ i spełnia niejako rolę serca w życiu duchowym. Jednocześnie ułatwia kształtowanie mentalności kapłańskiej tak, aby patrzeć na świat mądrze, w perspektywie celu kapłańskiego powołania i służby Kościołowi .

Dobry pasterz – jak podkreśla Benedykt XVI – powinien być zakorzeniony w kontemplacji. Jest to bowiem droga do wolności i prawdy (por. Verbum Domini, 80). Tylko dzięki temu będzie mógł przejąć się do głębi potrzebami innych tak, by stały się jego własnymi (por. Deus caritas est, 7).

 

1.3. Asceza

W duchowości chrześcijańskiej tradycyjne wyrażenie oznaczające pracę nad sobą to „asceza”. Dla wielu współczesnych ludzi ma ona znacznie negatywne i oznacza rezygnację z dozwolonej przyjemności. W rozumieniu błogosławionego konwertyty z Oksfordu ─ Johna Newmana ─ polega ona wyłącznie na zrobieniu w sobie miejsca dla Chrystusa .

W perspektywie kryzysu kapłańskiego George Weigel, amerykański teolog, napisał, że nie ma uniwersalnego modelu kapłańskiej ascezy, który byłby odpowiedni dla wszystkich w wielkiej gamie różnorodnych okoliczności, w jakich księża realizują swoje powołanie we współczesnym świecie. Dodał również, że asceza dla księdza zaczyna się tam, gdzie zaczyna się dla każdego chrześcijanina, czyli od modlitwy .

Jan Paweł II w adhortacji Reconciliatio et paenitentia przypomniał, że asceza to konkretny i codzienny wysiłek człowieka wspartego łaską, aby stracić swe życie dla Chrystusa, a to jest jedyny sposób, aby je zyskać (por. tamże, 4). Życie duchowe i posługa kapłana „par excellence” są nierozerwalnie związane z ascezą. Soborowy dekret o posłudze i życiu kapłanów mówi, że prezbiterzy jako rządcy wspólnoty pielęgnując ascezę właściwą pasterzowi dusz, zrzekają się własnych wygód i nie szukają tego, co dla nich jest użyteczne, ale tego, co służy wszystkim, aby byli zbawieni (por. 1Kor 10,33; DK 13) .

Wielkoczwartkowe listy do kapłanów Jana Pawła II i jego adhortacja Pastores dabo vobis wyraźnie ukazują ascezę jako środek służący posłuszeństwu kapłana (por. PDV 28) i właściwemu przeżywaniu celibatu (por. PDV 29). Mówią o ciągłej ascezie kapłana (por. PDV 31) oraz o jej sensie, co łączy się z wewnętrzną dyscypliną, duchem ofiary i wyrzeczenia oraz zgodą na przyjęcie trudów i krzyża (por. PDV 48) .

Jakże jasne staje się wtedy Pawłowe nauczanie: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę” (1Kor 9,24-27). Kapłan nie jest tylko sportowcem, ale także trenerem innych, aby osiągnęli wieniec Bożej chwały. Asceza otwiera jego serce na potrzeby duchowe i materialne bliźnich. W kapłańskiej przestrzeni ascezy i życia sakramentalnego znajduje się sakrament pokuty oraz sprawowanie Eucharystii. Tylko wówczas może wiarygodnie głosić słowo Boże, którym żyje; i wówczas stwarza okazję dla innych, jeśli sam takiej okazji poszukuje .

Kapłan źródło swej tożsamości zawsze i niezmiennie znajduje w Chrystusie-Kapłanie. To nie świat potwierdza jego status według potrzeb i roli, jaką on odgrywa w społeczeństwie. Fundamentalną sprawą dla Kościoła jest zachowanie tożsamości kapłana w wymiarze wertykalnym ─ w relacji do Chrystusa, który naznaczył go pieczęcią swego Kapłaństwa . Należy zatem ─ jak uczył Jan Paweł II ─ wszystko zaczynać od Chrystusa (por. Novo millennio ineunte, 16).

 

 

2. Przymioty tożsamości kapłańskiej

 

Z komunii z Bogiem rodzi się autentyczna tożsamość kapłana, który jest święty, wierny i prawdziwie zdolny do służby. W misji, jaką otrzymał od Chrystusa, Kościół musi być niestrudzony posługą swoich prezbiterów. Musi być pokorny i mężny, tak jak sam Chrystus i Jego apostołowie .

 

2.1. Świętość

Świętość nie jest przywilejem wybranych, ale obowiązkiem wszystkich. To właśnie obowiązek dążenia do świętości i pragnienie świętości niezmiennie wskazują na cel życia kapłana. Ten cel wyznacza także środki, jakie należy stosować w życiu i posłudze duszpasterskiej. W adhortacji Pastores dabo vobis Jan Paweł II napisał, że nowa ewangelizacja potrzebuje nowych głosicieli Ewangelii, to znaczy kapłanów, którzy będą starali się przeżywać swoje kapłaństwo jako szczególną drogę do świętości. Podkreślił też, że świętość jest drogą wypełniania misji kapłańskiej (por. PDV 82; RMis 90).

Duża liczba kapłanów beatyfikowanych i kanonizowanych przez Jana Pawła II świadczy o jego pragnieniu ukazania ich świętości, a tym samym wytyczeniu drogi wychodzenia z sytuacji kryzysowych. Ich postaci uświadamiają, że można być świętym kapłanem w każdych okolicznościach. Podejmując ten temat, ukazał znaczenie osobistej świętości kapłana dla jego posługi prowadzenia wiernych ku świętemu życiu: „Chrystus potrzebuje kapłanów świętych! Świat dzisiejszy woła o kapłanów świętych” .

Dla Hansa Ursa von Baltazara, szwajcarskiego teologa, świętość łączy się z pokorą i gorliwością, a przede wszystkim upodobaniem do słowa Bożego, które obwieszcza prawdę .

Sługa Boży Jan Paweł II ─ jak również bł. ks. Jerzy Popiełuszko ─ doskonale opanował umiejętność bycia sobą, a ponieważ był wewnętrznie pełen Boga, dawał świadectwo, że świętość, którą realizował, nigdy nie pozbawia człowieka unikalnej osobowości i niepowtarzalności .

 

2.2. Wierność

Posługa wymaga od kapłana intensywnego życia duchowego, bogatego w przymioty i cnoty potrzebne osobie, która „przewodzi” i „kieruje” wspólnotą, „starszemu” w najbardziej szlachetnym i pełnym sensie tego słowa. Te cechy to: wierność, konsekwencja, mądrość, otwartość na wszystkich, życzliwa dobroć, stanowczość i autorytet w sprawach zasadniczych, nieuleganie zbyt subiektywnym poglądom, bezinteresowność, cierpliwość, szacunek dla codziennego trudu, ufność w ukryte działanie łaski, która objawia się w ludziach prostych i ubogich (por. PDV 27).

Niestety, istnieją także sytuacje (nigdy nie dość opłakane), w których sam Kościół musi cierpieć ze względu na niewierność niektórych swych sług. Świat zaś w takich sytuacjach czerpie z nich motywy zgorszenia i odrzucenia. To co w takich przypadkach może najbardziej przynieść korzyść Kościołowi, to nie tyle ujawnianie słabości swych sług, ile odnowiona i radosna świadomość wielkości Bożego daru, skonkretyzowanego we wspaniałych postaciach wielkodusznych duszpasterzy, żarliwych miłością Boga i dusz, światłych i cierpliwych kierowników duchowych .

Są powody, które uzasadniają formację stałą, a zarazem ujawniają jej rzeczywistą głębię i naturę, gdyż została określona jako wierność kapłańskiej posłudze i jako proces nieustannego nawracania się. To Duch Święty udzielony wraz z sakramentem podtrzymuje kapłana w wierności oraz towarzyszy mu i dodaje sił na drodze nieustannego nawracania (por. PDV 70).

Wierność kształtuje się na fundamencie czuwania i modlitwy. Całe życie chrześcijańskie jest czuwaniem i znajduje swoje biblijne źródło. Czuwać to znaczy być uważnym w obliczu wydarzeń i postaw w różnych sytuacjach życiowych. „Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie” (Łk 12,37).

 

2.3. Służba

Chrystusowy sposób pełnienia służby bardzo szybko i jednoznacznie demaskuje każdą koncepcję dotyczącą piastowania urzędu, która przez swoją łatwość zrozumienia jest równie „atrakcyjna”, co pierwszoplanowa . Kapłan, który powinien świadczyć o Dobrej Nowinie we współczesnym świecie, potrzebuje również wiary wyświęconego współbrata, ochrzczonego rodzeństwa i swoich wiernych. To właśnie współwierzący są w stanie w modlitwie i dzieleniu się ponownie odnaleźć współrzędne Ewangelii dla realizacji swojej posługi i swojego życia .

Tarnowscy kapłani: proboszczowie, wikariusze, misjonarze, rekolekcjoniści i katecheci przez 225 lat głosili słowo Boże na ambonie, w konfesjonale, w szkole i w salach katechetycznych. Często wspominamy nazwiska niektórych spośród nich. To w imię tego bogatego dziedzictwa również my musimy iść do wiernych naszej diecezji i świata jako słudzy Bożego słowa .

Służcie!─ to słowa Jana Pawła II na placu obok tarnowskiej katedry. Służba jest zasadniczym wyrazem tej miłości, którą Chrystus nas umiłował. Jego własna służba: „Nie przyszedłem, aby mi służono, ale żebym służył” (Mk 10, 45) i nasza służba wraz z Nim, w Jego imieniu – In persona Christi. „Oddani przez Boga na służbę Ludowi Bożemu, staliśmy się jego własnością. Wszystkie nasze siły duszy i ciała muszą służyć Ludowi, który ma prawo do naszego życia, do naszych oczu i warg kapłańskich, do naszych dłoni ofiarniczych i nóg apostolskich. Trzeba więc wyniszczać je, oddając się nieustannej pracy, gdy jeszcze jest dzień. Ludzie wszędzie czekają na kapłańskie świadectwo tej służby” .

Proboszcz z Ars – trawiony wątpliwościami – zrozumiał, że posłuszeństwo i pasja zbawienia dusz nakazują mu pozostać na swym miejscu. Wiernym, ale także sobie, wyjaśniał: „Nie ma dwóch dobrych sposobów służenia Bogu. Jest tylko jeden jedyny: służyć Jemu tak, jak On chce, by Mu służono”. Wydawało się mu, że złota reguła życia posłusznego jest następująca: „Czynić jedynie to, co może być ofiarowane dobremu Bogu” .

 

3. Żyli dla Boga i Kościoła

 

Historia tarnowskiej diecezji nosi w sobie ogromne dziedzictwo w osobach tak wielu kapłanów, których dostrzegamy w różnych posługach. Z konieczności należy wspomnieć choćby niektórych z nich, by ukazać, że ich dojrzała osobowość ludzka i kapłańska stanowią dla nas wzór tożsamości kapłańskiej i cnót, które ona generuje dla posługi współczesnego kapłana w różnorakich okolicznościach jego życia.

 

3.1. Męczennik i błogosławiony

Mury tarnowskiego seminarium wychowały i dały diecezji wspaniałych kapłanów. Jednych z takich kwiatów duchowego piękna jest bł. ks. infułat Roman Sitko. Urodził się 30 marca 1880 r. w Czarnej Sędziszowskiej. W wieku 24 lat został wyświęcony na kapłana. W większości jego posługa kapłańska związana była z kurią i seminarium duchownym, którego był rektorem. Został aresztowany wraz z innymi kapłanami oraz klerykami. W więziennym grypsie pisał: „Jestem gotów oddać życie, aby inni byli wolni, gdyż dla mnie śmierć w więzieniu byłaby pięknym epilogiem życia”. Z Błonia został wywieziony do Oświęcimia, gdzie zakończył ziemskie życie, najprawdopodobniej 17 października 1942 roku .

Odcięty od swoich, w samotnej celi modlił się za nich, za Ojczyznę i za Kościół, o czym świadczy zbiorek modlitw i pieśni przygotowany przez niego . Nawet w tak trudnych warunkach umacniał więźniów sakramentami.

Wyniesienie go na ołtarze przez Jana Pawła II w dniu 13 czerwca 1999 r. ─ pośród 108 męczenników z okresu II wojny światowej ─ to dla nas wielkie wyróżnienie i wyzwanie, aby na co dzień żyć ideałem jego świętego życia.

 

3.2. Filozof, ojciec duchowny i rektor

Ksiądz Józef Pasterski urodził się 2 sierpnia 1917 r. w Rzepienniku Biskupim. Po maturze wstąpił do WSD w Tarnowie. Przez rok studiował w Rzymie, ale po wakacjach z powodu wybuchu wojny nie mógł już powrócić do Wiecznego Miasta. Studia kontynuował w Tarnowie, tu też 9 czerwca 1941 r. przyjął świecenia kapłańskie w kaplicy seminaryjnej z rąk bp. Edwarda Komara. Po studiach na KUL-u, gdzie uzyskał doktorat z filozofii, podjął obowiązki prefekta w WSD, a od roku 1951 ojca duchownego kleryków. Od roku 1962 był rektorem seminarium. Rok później zmarł w Krakowie.

Niewielka nota biograficzna, ale jakże piękny życiorys. Ksiądz Pasterski pozostawił po sobie pamięć kapłana głębokiej wiedzy, wielkiej i serdecznej miłości do ludzi, świątobliwego i pełnego dobroci, niezwykłej wrażliwości i osobistej kultury. Był jednym z najlepszych wychowawców tarnowskiego seminarium .

 

3.3. Duszpasterz i misjonarz

Życiorys ks. Jana Jarosza ─ urodzonego 19 lutego 1905 r. w Karsach w parafii Gręboszów ─ zasługuje z pewnością na wspomnienie podczas jubileuszu diecezji. Wychowanek i uczeń ks. Piotra Halaka, świątobliwego proboszcza z Gręboszowa, został wyświęcony 29 czerwca 1930 r. przez bp. Leona Wałęgę. Już po sześciu latach. Objął probostwo w Witkowicach. Pełen oddania i służby wobec swoich parafian dorastał, aby jako pierwszy misjonarz udać się z darem Ewangelii poza granice diecezji. Od roku 1961 pracował wśród mieszkańców Brazylii w diecezji Porto Alegre, ale jednocześnie był duszpasterzem mieszkających tam Polaków. Pracował z całym oddaniem, oddziałując na innych swoją osobowością, umartwieniem i pobożnością. Zmarł w Kurytybie 10 lutego 1971 r. Jak bardzo doceniany był przez ludzi, świadczy fakt, że został pochowany w kościele w Quarto Barras przy udziale wielkiej rzeszy wiernych .

Nie można również pominąć osoby ks. Jana Czuby, który dla wielu tarnowskich kapłanów był kolegą seminaryjnym. Mury i klimat duchowy tego domu pozwoliły mu dojrzeć, by być świadkiem Chrystusowej Ewangelii do końca, za cenę życia, które 27 października 1998 r. ofiarował Bogu, Kościołowi i parafii św. Tomasza w Loulombo. Jego słowa z ostatniego listu skierowanego do ks. A. Kurka: „Zostaję na miejscu do końca” to piękny testament wierności kapłańskiej . Natomiast jego męczeńska śmierć to znak „wiarygodności misjonarskiej służby”, jak to w roku 2008 w Brazzaville przypomniał ks. bp Wiktor Skworc .

 

3.4. Proboszcz o wielkiej wierze i mądrości

Ksiądz infułat Władysław Lesiak na stałe wpisał się w dziedzictwo tarnowskiej diecezji. Urodzony 2 kwietnia 1908 r. w Jodłowej, już jako dwudziestodwulatek otrzymał święcenia kapłańskie z rak bp. Leona Wałęgi. Jakże bogaty jest jego życiorys, pasjonujące życie kapłana rozkochanego w duszpasterstwie młodzieży, społecznika, ojca duchownego i wykładowcy liturgiki w seminarium tarnowskim .

Jego dojrzała i precyzyjne określona osobowość ─ tożsamość kapłańska wyrastająca z więzi z Bogiem ─ była u podstaw jego duszpasterskiej troski na każdym etapie życia. Całkowite zaangażowanie, liczne inicjatywy duszpasterskie, mające swoje źródło w wrażliwości ewangelicznej, sprawiły, że był niekwestionowanym obrońcą Kościoła i cenionym proboszczem parafii św. Małgorzaty w Nowym Sączu. Wiara i rozum uczyniły go jedną z pomnikowych postaci w historii naszej diecezji, a szczególnie ziemi sądeckiej.

 

3.5. Niezmordowany spowiednik

Licznym pokoleniom kapłanów tak wiele mówi postać ks. infułata Jana Bochenka, profesora seminarium i długoletniego proboszcza katedralnej parafii. Długie życie tego kapłana (1893-1976) to niestrudzony maraton Bożego człowieka o wielkich horyzontach myślowych, nienagannej postawie służby bliźniemu i niezmordowanemu spowiednikowi. Brat dwóch kapłanów ─ Stanisława i Władysława ─ naukowiec, duszpasterz i wychowawca, człowiek legenda . Co więcej, to kapłan, którego znało całe miasto i do dziś pamiętają o nim liczni księża.

 

Zakończenie

Każdy spośród ok. 4 tysięcy tarnowskich księży zasługuje na wspomnienie i dobre słowo w historii diecezji. Wielu z nich nadal żyje w opowiadaniach, wspomnieniach i wydanych publikacjach – jedni z racji świętości, jak np. ks. Bernardyn Dziedziak i ks. Paweł Śliwa, drudzy z gorliwości, wierności lub innych cnót kapłańskiego życia, a jeszcze inni zasłynęli z wielkich dokonań, z poczucia humoru i zdrowego dowcipu, jak choćby ks. Jan Machaczek i ks. Władysław Mędrala.

Wyświęcenie i posłannictwo jako korzenie świętości są wielką szansą dla kapłana, nie stanowią jednak gwarancji świętości. Jeden z klasztornych listów św. Teresy od Dzieciątka Jezus zawiera demaskatorskie słowa: „Jak wielu jest złych kapłanów, jak wielu kapłanów, którzy nie są wystarczająco święci! Módlmy się, cierpmy za nich…czy rozumiesz krzyk mego serca?”. Być może nurtuje nas pytanie, kogo ta łagodna i święta siostra, której powołaniem była miłość, mogła mieć na myśl. Czy polujących na beneficja? Wiarołomnych? Żądnych władzy? Możliwe… Ale na pewno tych kapłanów, którzy według Hölderlina „praktykują Boskość jako rzemiosło”, natury wewnętrznie obojętne, ludzi pozbawionych duchowości .

W ponad dwusetnej historii naszego diecezjalnego Kościoła synowie i córki – pod sztandarem Kościoła, jedynego, świętego, powszechnego i apostolskiego ─ toczyli bój o niepodległość duchową i narodową. Urzeczywistniali również powszechność Kościoła, kiedy bogaci modlitwą, wiarą i miłością do Chrystusa zostali posłani na misje do Afryki, Ameryki Południowej i Azji .

Kilka lat temu podczas jednego ze spotkań w Ekwadorze w parafii, gdzie pracują nasi kapłani, jedna z kobiet zadała pytanie: „Co robią polskie matki, że rodzą tak dobrych kapłanów?”. Odpowiedź była krótka: „To ich sekret”.

Do historii tarnowskiej diecezji dodajemy kolejne 25 lat ─ ubogaconych posługą następnych biskupów diecezjalnych i pomocniczych, nowych pokoleń kapłanów i wiernych świeckich ─ i cieszymy się dobrem, którego jest o wiele więcej niż mówi nam o tym zazdrosny świat.

Żaden jubileusz nie kończy rozpoczętego dzieła, a jedynie przypomina, by zawsze ufnie spoglądać w przyszłość. Obecny papież jeszcze jako kard. Joseph Ratzinger ostrzegał przed utratą tożsamości i kierunku prawdy, jeśli neopogaństwo przejmie władzę nad myśleniem i działaniem ludzi. Już jako papież zaprasza cały Kościół do oczyszczenia się i zachęca do stawiania sobie pytania: Skąd idziemy i dokąd zmierzamy? . Bo ono wciąż nie traci swojej aktualności, dlatego stawiajmy je sobie często i odważnie . Inspiracją do odpowiedzi na nie mogą być słowa Benedykta XVI skierowane do Biskupa Tarnowskiego: „Zachęcam, abyście darowany Wam czas jubileuszu przeżyli pogłębiając więź z Bogiem i drugim człowiekiem w duchu miłości”.

Na zakończenie warto przywołać i uczynić swoimi słowa papieża Grzegorza Wielkiego, który w liście do Eulogiusza, biskupa Aleksandrii, napisał: „Moim honorem jest wielkość moich braci”.

 


­