I czyt. Dz 1,1-11; Ps 47; II czyt. Ef 1,17-23; Ew. Mt 28,16-20 

Proponowane pieśni:
Na wejście – „Chrystus Pan w niebo wstępuje”
Na przygotowanie darów – „Gdzie miłość wzajemna i dobroć”
Na komunię – „Jeden chleb”
Na uwielbienie – „Już gościsz, Jezu, w sercu mym”
Na zakończenie – „Wesel się Królowo miła” 

Wprowadzenie do Mszy Świętej
„Uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu” (Dz 1,9). Obłok zabrał Jezusa sprzed oczu apostołów, ale jednocześnie obłok jest znakiem, że Jezus pozostał pośród nasw sakramentalnych obrzędach. Obłok prowadził naród wybrany przez pustynię do ziemi obiecanej. Dzisiaj Jezus zaprasza nas także do wędrówki – do nieba, które jest naszym przeznaczeniem. Obłokiem, znakiem tego wędrowania jest miłość. Tam, gdzie jest miłość, tam jest Bóg. A gdzie jest Bóg, tam jest już niebo. Prośmy podczas Eucharystii o łaskę nieustannego odnawiania miłości w naszym codziennym wędrowaniu.

„Wiara się skończy, a nadzieja spełni, miłość zostanie”

Orędzie: Miłość jako jedyny i najważniejszy sens ludzkiego życia tutaj i w wieczności.
Cel: Uświadomić słuchaczom, że jedyne, co się naprawdę liczy w życiu, to kochające serce.

I. Trzy porządki miłości
Istnieją trzy porządki wielkości, napisał Pascal w swych sławnych Myślach. Pierwszy porządek to porządek materialny albo cielesny: góruje w nim ten, kto ma wiele dóbr, kto obdarzony jest atletyczną siłą albo fizyczną pięknością. Są to wartości nie do pogardzenia, ale najniższego porządku. Wyżej znajduje się porządek geniuszu, inteligencji, którymi wyróżniają się myśliciele, wynalazcy, uczeni, artyści i poeci. Jest to porządek innej jakości. Niczego geniuszowi nie dodaje ani niczego nie ujmuje to, że jest bogaty albo biedny, piękny albo brzydki. Fizyczna deformacja przypisana ich osobom niczego nie ujmuje pięknu myśli Sokratesa czy poezji Norwida. Wartość geniuszu jest wartością wyższą niż poprzednia, ale jeszcze nie najwyższą. Ponad nią jest inny porządek wielkości, porządek miłości i dobroci (Pascal nazywa go porządkiem świętościi łaski). Jedna kropla świętości jest warta więcej niż ocean geniuszu. Świętemu niczego nie dodaje ani niczego nie ujmuje to, że jest piękny lub brzydki, jest uczonym czy analfabetą. Jego wielkość jest innego porządku. Chrześcijaństwo należy do tego trzeciego porządku (por. B. Pascal, Myśli, Warszawa 2012).

II. Miłość jest nieśmiertelna
„W autobusie jedno z miejsc zajmował filigranowy staruszek.W rękach ściskał bukiet świeżych, pachnących kwiatów. Naprzeciwko, po drugiej stronie przejścia miedzy rzędami siedziała mała dziewczynka, której spojrzenie wędrowało ciągle w stronę tamtego bukietu. Gdy staruszek miał wysiadać, nieoczekiwanie położył dziewczynce na kolana kwiaty. „Widzę, że bardzo ci się podobają” – rzekł. „Myślę, że moja żona będzie się cieszyła, jeśli ci je podaruję. Tak... powiem jej, że dałem je tobie”. Dziewczynka przyjęła kwiaty z ogromną radością. Staruszek wysiadł z autobusu i skierował się powolutku w stronę niewielkiego cmentarza...” (J. Canfield, M.V. Hansen, Balsam dla duszy, Warszawa 1995, s. 36).
Taka jest miłość. Przede wszystkim miłość Boża. Św. Paweł napisze w Pierwszym Liście do Koryntian: „Miłość nigdy nie ustaje” (1 Kor 13,8). Taka jest bowiem natura miłości – nie ustaje, nie kończy się, nie cofa się, nie jest uzależniona od jakichś warunków. Jeśli ustaje pod wpływem jakichkolwiek okoliczności, nigdy to nie była miłość, miłość prawdziwa. „Bo Bóg jest miłością” (1 J 4,8), jak napisze św. Jan Apostoł. A ponieważ Bóg nie może przestać istnieć, nie może „się skończyć”, dlatego i Jego Miłość nie może przestać kochać! Wiara się skończy, nadzieja spełni, ale miłość nigdy nie ustanie!

III. Byle jaki bóg – byle jaka miłość
Ojciec św. Benedykt XVI powiedział, że świat potrzebuje Boga, jednak „nie byle jakiego boga, lecz Boga Jezusa Chrystusa, Boga, który stał się ciałem i krwią, który umiłował nas aż do śmierci za nas, który zmartwychwstał i w samym sobie stworzył przestrzeń dla człowieka. Ten Bóg musi żyć w nas, a my w Nim”. Ten Bóg,a nie jakiś wymyślony przez człowieka, bóg byle jaki! Dlaczego? Bo wraz z takim bogiem wprowadzamy w naszą codzienność taką samą miłość – miłość byle jaką… A taka miłość – byle jaka – „nie działa”, nie czyni życia szczęśliwym. Czyni je byle jakim…

IV. Miłość ojcowska i macierzyńska
Bóg mówi słowami proroka Izajasza: „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie” (Iz 54,10). Trudno nam sobie wyobrazić, by góry się zapadały albo ustępowały. Ale nawet gdyby na skutek trzęsienia ziemi czy niszczącej działalności człowieka tak by się stało – choć jest to mało prawdopodobne – to Bóg zapewnia, że Jego miłość nie ustąpi, nie ustanie. Nie są jej w stanie pomniejszyć czy wyeliminować nawet nasze grzechy! Gdyby Bóg przestał nas kochać, gdy grzeszymy, to przestałby istnieć, ponieważ miłość należy do Jego istoty! Wyobraźmy to sobie: ja grzeszę, więc Bóg przestaje kochać, a więc przestaje istnieć! To jest niemożliwe!
Taka jest fundamentalna i podstawowa prawda naszej wiary: Bóg kocha miłością bezwarunkową i nieustępliwą, której nikt ani nic nie odwróci. Jest to miłość prawdziwie ojcowska i jednocześnie matczyna. Czytamy znów u proroka Izajasza: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nigdy nie zapomnę o tobie” (Iz 49,15). Taka jest miłość Boga. A jej szczyt objawił się w Jezusie Chrystusie. „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 4,9-11).

V. Ukochany przez Boga – kochaj ludzi
Słyszymy dzisiaj w Ewangelii Chrystusa, który przed swoim wniebowstąpieniem mówi do swoich uczniów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28,19). To jest przykazanie Jezusa. Idźcie i nauczajcie każdego, przede wszystkim o miłości Boga do człowieka – to jest najważniejsze przykazanie, najpilniejszy nakaz Chrystusa. A potem Jezus mówi, w jaki sposób to czynić – chrzcijcie każdego! Co to znaczy? Chrzcijcie, to znaczy dosłownie zanurzajciew Bogu, który jest miłością osób – Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Dawajcie człowiekowi doświadczyć miłości Boga poprzez wprowadzenie go w relacje z Osobami Trójcy Świętej. A potem uczcie kochać ludzi tak, jak Bóg ukochał was w Chrystusie. Ten Bóg, który jest Miłością, jest także przeznaczeniem człowieka. Każdego. O tym mówi dzisiaj w Liście do Efezjan św. Paweł: jesteśmy zaproszeni do nieba, do uczestnictwa w „bogactwie chwały Jego dziedzictwa wśród świętych” (Ef 1,18).

VI. Drogę do nieba określają przykazania
Jak możliwe jest niebo? Jezus obiecuje uczniom, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: „Zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym” (Dz 1,5), czyli zostaniecie napełnieni miłością Boga. Teraz trzeba tylko tę cnotę miłości, którą otrzymaliśmy na chrzcie św. ustawicznie rozwijać. Ta miłość względem Boga, którą wlewaw nasze serca Duch Święty, polega na spełnianiu Jego przykazań (por. 1 J 5,3). Tak czynił Jezus. „Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości”. Okazuje się bowiem, że zachowanie przykazań, a w praktyce posłuszeństwo, jest próbą miłości, znakiem rozpoznawczym, czy żyje się według Ducha Świętego, czy według ciała, czyli grzesznie. Miłość nie anuluje przykazań, ale je strzeże i je wypełnia. Przykazania są dane dla grzeszników, a my ciągle jesteśmy grzesznikami. Ciągle w nas jest stary i nowy człowiek, czyli człowiek, który pragnie grzechu, i człowiek, który pragnie miłować. Przykazania są dla wolności i miłości, a nie przeciw nim.

VII. Miłość wierna samej sobie
Opowiadał, nieżyjący już, legendarny duszpasterz młodzieży wrocławskiej, ks. Aleksander Zienkiewicz, zwany Wujkiem, jak to przed laty błogosławił związek małżeński w jednym z kościołów wrocławskich. Wygłosił homilię o znaczeniu wierności małżeńskiej, a szczególny nacisk położył na to, że młodzi ślubują sobie wierność aż do śmierci. Po skończonej ceremonii ślubnej do zakrystii przyszedł starszy człowiek, który oznajmił, iż jest lekarzem i Żydem, i że po raz pierwszy uczestniczył w tego typu uroczystości kościelnej. Powiedział, że jest poruszony i zachwycony tym, co usłyszał. Pogratulował Kościołowi, księdzu i nowożeńcom takiego ustawienia małżeństwa „na zawsze, do śmierci”, stwierdzając, że w takim związku można być szczęśliwym (por. ks. A. Zienkiewicz, Miłości trzeba się uczyć, s. 111).
Jan Paweł II kiedyś powiedział takie słowa: „Aby być rzeczywiście wolnym, człowiek musi zacząć zobowiązywać samego siebie”. I w innym miejscu: „Obowiązek miłości ochrania miłość przed lekceważeniem i czyni ją szczęśliwą i niezależną w tym sensie, że chroni przed zwątpieniem w możliwość miłowania na zawsze”.Człowiek, który kocha, sam dobrowolnie zobowiązuje się do miłości na zawsze, by nie stracić miłości przez swoją niestałość, słabość i grzeszność.

VIII. Dynamika miłości
Jest więc dla człowieka możliwa i dostępna miłość, która nie ustaje, miłość bezwarunkowa i stała. Najpierw przez jej doświadczenie od Boga. Tylko On jest w stanie kochać i rzeczywiście kocha taką miłością. Kto nie doświadczył takiej miłości, kto w nią nie wierzy, kto nie pozwolił się nigdy tak miłować przez Boga, ten nie będzie nigdy mógł kochać taką miłością. „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1 J 4,16). To jest pierwszy warunek. A potem już jego konsekwencja. „Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nasi miłość ku Niemu jest w nas doskonała” (1 J 4,11-12).
Ktoś może zakwestionować taką miłość, że jest ona ślepai naiwna, że jest niewymagająca i słaba. To nieprawda. Św. Paweł napisał w swoim Hymnie o miłości, że „miłość współweseli sięz prawdą” (1 Kor 13,6b). Nie może więc miłość być bez prawdy, bez norm, bez pewnych przykazań. Ale o tym już wspominaliśmy. Najpierw jest miłość bezwarunkowa, akceptująca totalnie i zawsze, czuła i delikatna, troskliwa i serdeczna, a później dopiero przychodzą wymagania, zobowiązania. Zawsze jednak w wolności, z własnej chęci, po „zasmakowaniu” miłości, która „nigdy nie ustaje”.Prawdziwa miłość, ponieważ kocha i zależy jej na dobru osoby kochanej, będzie stawiać wymagania, będzie pokazywać granice, ale nie będzie od wypełnienia tych warunków uzależniać swojej woli miłowania. A jeśli ktoś odrzuca taką miłość, to miłość prawdziwa przebacza i ...kocha dalej. Bardzo ważne, by uchwycić tę różnicę, to właściwe rozłożenie akcentów.

IX. Kryterium nieba
Taka miłość jest wezwaniem dla wszystkich chrześcijan, na wzór naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,34-35). Właśnie. Po tym będą nas poznawać inni, że jesteśmy chrześcijanami, uczniami Jezusa, dziedzicami nieba, że nasza miłość będzie inna niż ta, którą proponuje świat.
W starożytnych rękopisach znajduje się historia dziewczyny, która należała do grupy kobiet towarzyszących Jezusowi aż po Kalwarię. Była to dziewczyna nieśmiała, milcząca, powściągliwa. Na wieść o zmartwychwstaniu zawierzyła od razu. Nabrała przedziwnej odwagi i zaczęła pielgrzymować, by głosić słowo Jezusa. Pewnego dnia podszedł do niej mężczyzna, przejęty głęboko jej świadectwem. Zapytał ją: „Powiedz mi, co jest tajemnicą twojej odwagi?”. „Pokora. Tego nauczył mnie Jezus”. Mężczyzna chwilę milczał, potem jeszcze raz zapytał: „A do czego służy pokora?”. „By powiedzieć jako pierwsza: «Kocham ciebie»”. Najbardziej pokorny ze wszystkich ludzi jest Jezus. I dlatego wciąż pierwszy mówi do ciebie: „Kocham cię!”. Naszym zadaniem jest tylko Go naśladować i w pokorze, i w czynieniu oraz mówieniu drugiemu człowiekowi: „Kocham ciebie”. To już jest przedsionek nieba,a jednocześnie droga do nieba.

Modlitwa wiernych
Przez Jezusa Chrystusa, który daje nam przykład i pomoc, abyśmy mogli bezpiecznie kroczyć za Nim do nieba, zanośmy modlitwy do Boga.

  1. Módlmy się za Kościół św., aby naśladując Chrystusa, z radością wskazywał wszystkim ludziom ich ostateczne przeznaczenie.
  2. Módlmy się za Ojca św. Franciszka, aby Bóg podtrzymywał jego apostolską gorliwość, darząc go zdrowiem i potrzebnymi siłami.
  3. Módlmy się za naszego biskupa diecezjalnego, aby był świadkiem Bożej miłości, broniąc uciśnionych, dodając otuchy wątpiącym i pocieszając strapionych.
  4. Módlmy się za tych, którzy tylko w ziemskich dobrach upatrują sens i cel swego życia, aby poprzez świadectwo życia chrześcijan zapragnęli żyć dla nieba.
  5. Módlmy się za naszych dobrodziejów, aby cieszyli się trwałym pokojem i błogosławieństwem Chrystusa, a zmarli otrzy­mali łaskę nieba.
  6. Módlmy się za naszą wspólnotę, abyśmy umocnieni Słowem i Ciałem Chrystusa byli radosnymi świadkami Syna Człowieczego, który czeka na nas w niebie.

Wysłuchaj, Boże, naszych modlitw i spraw łaskawie, abyśmy na co dzień żyjąc czynami miłości, bliźnim dawali świadectwo o życiu wiecznym z Bogiem. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Przed rozesłaniem
„Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków” (Ps 47,6a). Taka jest też nasza droga. Droga radosnego wędrowania na co dzień do nieba. Więcej, Jezus pragnie, abyśmy naszym życiem i czynami miłości wydawali radosne okrzyki wobec naszych bliźnich. Do tego uzdalnia nas cnota miłości. Aby tak się stawało, potrzebujemy Bożej łaski i błogosławieństwa.

Ks. Artur Ważny

­