I czyt. Dz 10,34a.37-43; Ps 118; II czyt. Kol 3,1-4 lub 1 Kor 5,6b-8; Ew. J 20,1-9 

Proponowane pieśni:
Na wejście – „Chrystus zmartwychwstan jest”
Na przygotowanie darów – „Alleluja, Jezus żyje”
Na komunię – „Otrzyjcie już”
Na uwielbienie – „Dzięki, o Panie”
Na zakończenie – „Nie zna śmierci Pan żywota”
Wprowadzenie do Mszy Świętej
„Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu?” (Dz 10,37) – te słowa usłyszymy dziś w pierwszym czytaniu. „Sprawa Jezusa”, to także nasza sprawa. Umrzeć, aby żyć – tak jak On. Umierać dla pychy i egoizmu, aby żyć życiem w prawdzie i miłości. A potem tę „sprawę Jezusa” ogłaszać słowem i życiem wokół siebie. To jest nasze powołanie. Jezus żyje! Zmartwychwstał! To jest ta „sprawa Jezusa”. Sprawa śmierci i życia.

„Nie umrę, ale żyć będę i głosić dzieła Pana”

Orędzie: Zmartwychwstały Chrystus żyje dzisiaj pośród nas i wyprowadza nas z naszych grobów.
Cel: Pomóc wzbudzić wiarę w żywego, działającego tu i teraz w naszym życiu Chrystusa.

I. Błogosławione drzewo
„W ogrodzie rosło wspaniałe drzewo bambusowe. Pewnego dnia jego właściciel stanął przed nim i powiedział: «Potrzebuję cię!». Drzewo odpowiedziało: «Tak, panie, jestem gotowe!». Głos pana zabrzmiał ponownie: «Żeby cię wykorzystać, muszę cię najpierw ściąć, ściągnąć wszystkie liście, a pień przeciąć na pół». Przejęte do głębi drzewo schyliło się i szepnęło: «Panie, tnij i dziel!». I pan zrobił tak, jak powiedział. Potem zaniósł połówki bambusa do źródła, część położył przy korycie rzeki, aby nawodnić swe pole. Czysta woda popłynęła przez podzielone ciało drzewa, żeby umożliwić wzrost roślin i bogate zbiory. Tak piękny bambus stał się błogosławieństwem dopiero wtedy, gdy go ścięto, ogołoconoz piękna i rozbito” (W. Hoffsummer, 365 x schwycić wiatr w żagle, Kielce 2003, s. 47).
Wydarzenia Wielkiego Piątku wywołały wśród uczniów Jezusa szok. Ich sen o tym, że ich Mistrz został posłany przez Boga, aby ten świat uczynić lepszym, rozwiał się w koszmarnych okolicznościach. Ich Mistrz bowiem został okrutnie umęczonyi ukrzyżowany oraz złożony w grobie. Wszystko się skończyło. Wszystkie ich plany i marzenia legły w gruzach. Nie rozumieli jeszcze tego, że Jezus jak młode, piękne drzewo musiał wiele wycierpieć, by stać się dla ludzi żywą wodą wypływającą z Bożego źródła i oczyszczającą, nawadniającą i ożywiającą grzeszne serca. Wszystko zgodnie z Pismem: „On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. […] Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,2.4-5). Tu nie było żadnego przypadku. Bóg konsekwentnie realizuje swój plan zbawienia człowieka.

II. Ze śmierci do życia
A po kilku dniach miało miejsce następne niewiarygodne wydarzenie. Przygnębieni, zniechęceni, rozgoryczeni uczniowie Jezusa nagle doznali przedziwnej przemiany. Wyjątkowo ożywieni, z nową mocą i przekonaniem głosili niesamowitą wiadomość, że Jezus pokonał śmierć, że powstał z martwych. Że Jezus żyje! Śmierć nie ma już nad Nim władzy.
„Reżyser filmowy płynął łódką, unoszony prądem i czytał książkę. W pewnej chwili oderwał wzrok od książki i zauważył wodnego owada pełzającego po ścianie łódki. Po przebyciu połowy drogi owad wbił pazury w drewno łódki i padł martwy. Reżyser powrócił do lektury. Trzy godziny później rzucił znów okiem w miejsce, gdzie leżał owad i ogarnęło go zdumienie. Owad wysechł, a jego grzbiet zaczął pękać. Ze szpary zaczęło się coś wyłaniać – najpierw wilgotna głowa, potem skrzydła, następnie ogon. Była to piękna ważka. Kiedy ważka odleciała, reżyser dotknął palcem wysuszoną, pustą skorupę owada. Przypominała grób” (M. Link SJ, Podróż, Kraków 1993, s. 79-80).

III. Analogie zmartwychwstania
Ten przykład zaczerpnięty ze świata przyrody pomaga nam trochę wniknąć w tajemnicę poranka wielkanocnego. Uderzające jest, choć oczywiście totalnie nieadekwatne, porównanie tych dwóch sytuacji. Owad zakończył życie uczepiony do drewnianej łódki. Jezus umarł przybity do krzyża. Po trzech godzinach owad przeszedł zdumiewającą przemianę. Po trzech dniach Jezus przeszedł zdumiewającą metamorfozę. Przemienione ciało owada nie musiało już pełzać, lecz mogło wzbić się w powietrze. Podobnie zmartwychwstałe ciało Jezusa zyskało nowe moce, by poruszać sięw niezwykły sposób, przenikając materię. Było to ciało całkowicie odmienione. Nie było to ciało wskrzeszone – jak ciało Łazarza czy córki Jaira, które później znów musiałoby umrzeć. Było to ciało uwielbione. Ciało pełne życia i dające życie (por. tamże).

IV. Chrześcijaństwo to Osoba
Jezus z Nazaretu umarł i zmartwychwstał! Chrześcijaństwo nie polega tylko na wierze w Boga. Tak wierzą wszyscy, którzy jakiegoś Boga wyznają. Nie polega nawet na wierze w Boga Jedynego. Tak wierzą również Żydzi i muzułmanie. Nie jest także istotą chrześcijaństwa osobliwa moralność, wezwanie do modlitwy czy miłości bliźniego, spełnianie kultu. W większości religii świata znajdujemy takie wymogi. W czym kryje się specyfika i oryginalność tego, co staje się w chrześcijaństwie dobrą nowiną? Jezus zmartwychwstał! Największa osobliwość, nowość, oryginalność w historii świata! Pierwsze wyznanie wiary: Jezus żyje! To jest dobra nowina, na której jest zbudowane całe chrześcijaństwo. Nie na doktrynie, prawie, kodeksach, rytuałach, normach, przepisach, moralności – na Osobie! Na Osobie zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa! Chrześcijanin, to człowiek, który wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa i wierzy także we własne zmartwychwstanie. Kto nie wierzyw Zmartwychwstałego – nie jest chrześcijaninem!

V. Wiara widzi Zmartwychwstałego
Dlaczego Zmartwychwstały objawia się tylko wierzącym w Niego? Dlaczego nie pokazał się Kajfaszowi, Piłatowi? Dlaczego pomija tysiące ateistów, agnostyków i wyśmiewających się z Niego cyników? Odpowiedź jest prosta. Z szacunku dla ludzkiej wolności. On nie zmusza do wiary, nie prowadzi kampanii reklamowej, nie organizuje wieców, nie pisze manifestów. Ukazywał się tym, którzy mieli z Nim relację miłości, którzy w Niego, co prawda niedoskonale, ale już uwierzyli. Ale Bóg nie wymaga od nas doskonałości i wiary gotowej. Oczekuje tylko na otwartość, gotowość, zawierzenie i oddanie. Zmartwychwstanie nie przymusza do wiary. Jest odwrotnie – to wiarą dostrzega się Zmartwychwstałego. Więcej – wiara jest jedyną możliwością, by Go dostrzec i rozpoznać. Także dzisiaj, wśród znaków, które zostawił w swoim Kościele.

VI. Od Wielkiego Piątku do Wielkanocy
Dzisiaj przy pustym grobie Chrystusa spotykamy trzy osoby. Każda z nich miała wyjątkową, inną relację ze swoim Mistrzem.I każda inaczej patrzy na pusty grób. Spróbujmy się pośród nich dzisiaj odnaleźć. Widzimy ich biegających wczesnym rankiem ulicami Jerozolimy. Skąd i dokąd tak biegną? Ktoś powiedział, że od Wielkiego Piątku do Wielkanocy! I to jest pierwsza prawda, którą odkrywamy w dzisiejszą uroczystość. Wciąż nasze życie, nasza codzienność, to bieganie od Wielkiego Piątku do Wielkanocy, od tego, co umiera i jest rozczarowaniem naszym i porażką, do budzącej się nadziei i marzeń oraz nowego życia i wiosny. Ta prawda uświadamia nam, że nie możemy jako chrześcijanie zatrzymywać się na kolejnych Wielkich Piątkach, które będą na pewno pojawiać się w naszym życiu. One są nieodzownym i koniecznym wymiarem naszego życia, naszej codzienności. Naszym zadaniem nie jest rozpamiętywanie, zatrzymywanie się na krzyżu, na umieraniu, na stracie i porażce, ale szukanie Wielkanocy, Zmartwychwstałego, nowego życia pośród grobów codzienności.

VII. Historia Marii Magdaleny
Popatrzmy teraz na Marię Magdalenę. „Wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, udała się do grobu” (por. J 20,1). Szukała Tego, który ją zauważył, pokochał czystą miłością, jakiej zawsze pragnęła, odbudował w niej człowieczeństwo, wiarę w swoje piękno i godność. Ojcowie Kościoła, widząc to, co czyni Maria Magdalena, cytują tutaj Pieśń nad pieśniami: „Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy, szukałam Go, lecz nie znalazłam. Wstanę, po mieście chodzić będę, wśród ulic i placów, szukać będę ukochanego mej duszy” (Pnp 3,1-2). Maria Magdalena szuka Ukochanego. Może jest to zaproszenie dla ciebie, aby w ten czas Wielkanocy spotkać się ze zmartwychwstałym Jezusem, który pomoże ci odbudować twoją miłość, twoje małżeństwo? Może warto poprosić Jezusa, który pokonuje dzisiaj śmierć, aby pomógł ci wskrzesić to, co umarło w twoich relacjach z mężem czy żoną? Poprosić Go, by uratował twoje małżeństwo, wskrzesił relacje, napełnił nową nadzieją. Wyrażenie „płótna lniane” (othonion) mówi o prześcieradłach do łóżek. Pochówek Jezusa, według ojców Kościoła, to położenie Go niejako do łoża małżeńskiego. Kościół, czyli wszyscy ochrzczeni, jesteśmy Oblubienicą Chrystusa. Wonności niesione do grobu też są przywołaniem oblubieńczych odniesień w relacji Jezusa i Kościoła. Pomyśl o swoim małżeństwie, o tym, co w nim trudne i bolesne. Jezus dlatego został złożony do grobu, by wejść konkretnie we wszystkie małżeńskie trudności, kłopoty i rany. Ale powstał z martwych, by i twoje, wasze małżeństwo mogło zostać wskrzeszone, ożywione, odnowione. Także po to jest zmartwychwstanie – dla twojego małżeństwa.

VIII. Historia Piotra
Popatrzmy teraz na św. Piotra. Może to jest także twoja historia. „Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra…” (J 20,4a). Piotr zostaje trochę w tyle za Janem. Dlatego, że był starszy? Może bardziej „przy kości”? A może po prostu ciężko mu biegnąć ze świadomością, że nie był w porządku wobec swego Mistrza, że się Go zaparł? A za trzecim razem, to nawet powiedział dokładnie: „Niech będę przeklęty, jeśli Go znam!” Może właśnie tak się czujesz, jak Piotr? Przypominasz sobie swoje grzechy, zdrady Jezusa? Może zapomniałeś o Nim, nie kontaktujesz się z Nim, wstydzisz się Go? A może się Go nawet wyrzekłeś? I to nie raz – w pracy, w szkole, w domu, w sklepie, na ulicy, w Polsce, za granicą… Nie znam Go! Nie mam i nie chcę mieć z Nim nic wspólnego, a tym bardziej z Jego Kościołem! Może to twoja historia? Czytamy w dzisiejszej Ewangelii: „Ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razemz płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu” (J 20,6b-7). Po co takie szczegóły? Ta chusta (sudarion), którą nakładano na twarz zmarłego na znak śmierci, leży na jednym miejscu (hena topon). To miejsce (topos) określa, wskazuje w Ewangelii św. Jana świątynię Jerozolimską – symbol religii żydowskiej. Ta żałobna chusta zakrywa więc to miejsce. Ojcowie Kościoła widzą tu znak zakończenia starego porządku religijnego – sudarion, czyli chusta żałobna, zakrywa symbolicznie świątynię Jerozolimską, czyli żydowską religię. Ten stary porządek już umiera. Oto Jezus czyni nowy porządek. Odtąd Jezus buduje przez swoje Zmartwychwstanie nową świątynię, świątynie swego ciała – Kościół. Może więc trzeba dziś tobie pobiegnąć wraz z Piotrem poszukać Zmartwychwstałego, aby pomógł ci wrócić do Kościoła? Do regularnego uczestnictwa we Mszy św., do spowiedzi, do modlitwy? Odkryj na nowo Jezusa Zmartwychwstałego w Kościele. Św. Jan wytrwał pod krzyżem Chrystusa do końca. Nie uciekł. Nie zaparł się Mistrza. Apostoł Jan wiedział też o zaparciu się Jezusa przez Piotra. Znał jego grzech, słabość, niewierność. A jednak przepuścił Piotra pierwszego do grobu. Uznał jego autoryteti zwierzchnictwo. Jeśli dla ciebie też jest to problem – uznać autorytet pasterzy w Kościele – proś Zmartwychwstałego, by dał ci nową moc wiary w Niego w Jego Kościele.

IX. Historia Jana
Popatrzmy jeszcze na trzeciego bohatera dzisiejszej Ewangelii, na św. Jana. Czytamy, że Maria Magdalena pobiegła „i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia” (J 20,2). Składnia grecka sugeruje wyraźnie, że Szymon Piotr i Jan nie przebywali w tym samym czasie razem, w jednym pomieszczeniu. Każdy prawdopodobnie był w innym miejscu. Maria Magdalena była osobnou Piotra i u Jana z nowiną o pustym grobie. Ten szczegół może być dla nas istotny. Pamiętamy, że ci apostołowie i jeszcze wrazz nimi Jakub, brat Jana, zawsze we trzej byli razem. Dlaczego są teraz osobno? Czy tylko dlatego, że Jan wytrwał przy krzyżu,a Piotr się zaparł Chrystusa? Jest epizod ewangeliczny, który pokazuje, że i Jan nie był idealny. Zawsze chodzili we trzech razem. Ale któregoś dnia bracia – Jan i Jakub – proszą sami Jezusa (bez Piotra), żeby mogli siedzieć w Jego królestwie po lewej i po prawej Jego stronie. Wtedy wszyscy uczniowie się na nich oburzyli. Z pewnością i Piotr. Tym bardziej, że nigdy nie mieli przed sobą tajemnic. Oni wtedy nie postąpili lojalnie wobec swego przyjaciela. Odsunęli go od siebie, szukając osobistych korzyści u Jezusa, kosztem Piotra. Może dlatego było im trudno teraz przebywać razem, a potem razem biec… Ale zmartwychwstały Jezus sprawia, że potem właśnie oni – Piotr i Jan – znów razem głoszą prawdęo Jezusie Zmartwychwstałym i uzdrawiają w Jego imię chromego. Czytamy o tym na początku Dziejów Apostolskich. Może to jest twoja historia? Może właśnie tak się czujesz, wykorzystany przez innych, oszukany, pominięty, skrzywdzony, niezauważony, niedoceniony… W domu, w pracy, w szkole, w środowisku… Zawiódł przyjaciel, pracodawca, pracownik, dzieci, rodzice, sąsiedzi, lekarz, ksiądz… Czujesz do kogoś żal, niechęć, pretensje, urazę…A może ty tak kogoś potraktowałeś i masz wyrzuty sumienia? Potrzebujesz więc Zmartwychwstałego, jak Jan. Potrzebujesz, by Jezus pomógł ci przebaczyć lub prosić o przebaczenie. Jemu także zależy na twoich jak najlepszych relacjach z innymi. Jezus potrafi to uczynić – nie takie cuda czynił i czyni.

X. Wyznanie pisarza
Na koniec życzenia, które są słowami Dostojewskiego: „Jestem dzieckiem wieku, dzieckiem braku wiary i codziennych wątpliwości i jestem nim do szpiku kości. Mimo to Bóg czasami darowuje mi chwile, kiedy czuję zupełny pokój. W tych chwilach rodzi się we mnie wyznanie wiary, w którym wszystko jest dla mnie jasne i święte. To wyznanie jest bardzo proste – oto ono: wierzę, że nie ma nic piękniejszego, głębszego, mądrzejszego, odważniejszego, i doskonalszego od Chrystusa; i z gorącą miłością powtarzam, że nie tylko nie ma, ale być nie może. Jeśli Jezus nie jest Bogiem, to Bóg nie istnieje!”.

Modlitwa wiernych
Bóg żyje i kocha nas teraz i zawsze. Przez Jego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa, prośmy, byśmy potrafili przyjmować Jego życie i miłość.

  1. Prośmy, aby cały Kościół był miejscem doświadczania Bożej obecności i miłości.
  2. Prośmy, aby pasterze Kościoła, sami na co dzień czerpiąc przez wiarę moc Jezusa z sakramentów i modlitwy osobistej, umacniali w niej wszystkich wiernych.
  3. Prośmy, aby pozostający w niewoli nienawiści pozwolili działać przychodzącemu do nich Chrystusowi i w pełni otworzyli się na miłość do bliźnich.
  4. Prośmy za żyjących w niewoli nałogów, aby doświadczyli łaski przemiany serc poprzez braterską miłość i pomoc.
  5. Prośmy za nas samych, abyśmy pamiętając o naszym powołaniu do życia wiecznego, wytrwale z Bożą pomocą żyli nim już na co dzień.

Boże, w Trójcy Jedyny, bądź pochwalony teraz i na wieki wieków. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Przed rozesłaniem
„Nie umrę, ale żył będę” (Ps 118,17) – niech te słowa dzisiejszego psalmu towarzyszą nam w tym tygodniu w naszych spotkaniachz ludźmi. Byśmy rzeczywiście wierzyli, że w każdy rodzaj naszej śmierci i umierania może wejść Zmartwychwstały i wszystko ożywić. W tym duchu przyjmijmy teraz Boże błogosławieństwo.

Ks. Artur Ważny

­