I czyt. Iz 52,13 – 53,12; Ps 31; II czyt. Hbr 4,14-16;5,7-9; Ew. J 18,1 – 19,42

Ewangelia głoszona z krzyża

Orędzie:Krzyż Chrystusa to znak zbawienia. Chrystus, wybierając mękę i śmierć na krzyżu, okazuje bezgraniczną miłość do każdego człowieka; Jego ofiara bowiem jedna z Bogiem zatraconą w grzechu ludzkość i otwiera jej drogę do nieba.
Cel: Uświadomienie wiernym, że cierpienie i śmierć Chrystusa są konsekwencją Jego przyjścia na ziemię i przyniosły ludzkości odkupienie.

I. Krzyż Jezusa
Wysłuchana Pasja, czyli opis męki Pana Jezusa, przenosi nasw świat, który około dwóch tysiącleci temu był świadkiem szybko następujących po sobie wydarzeń. Widzimy Ogrójec i Judasza, który pocałunkiem zdrady wydaje Mistrza. Widzimy zapalczywego Piotra, który mieczem uderza w Malchusa, i widzimy uczniów, którzy w bezładzie i strachu uciekają, zostawiając Jezusa na pastwę brutalnych żołnierzy. Widzimy spętanego Jezusa najpierw przed Annaszem, potem Kajfaszem i w końcu przed namiestnikiem rzymskim – Piłatem. Widzimy wskazujący na Jezusa ogarnięty żądzą krwi tłum, który bez opamiętania wrzeszczy: ukrzyżuj Go! Widzimy też ugiętego pod presją tłumu Piłata, podpisującego wyrok na Jezusa, który stoi przed nim ubiczowany i w koronie cierniowej. Stoi i patrzy bez słowa, niczym niemy świadek, na którym skupiła się fala ludzkiej nienawiści, brutalności i nikczemności.


Na plac wniesiono krzyż przeznaczony dla Jezusa. Do tej pory służył jedynie jako narzędzie egzekucji, przeznaczone głównie dla zbuntowanych niewolników i największych zbrodniarzy, jako kara za występki i przestroga dla innych. Tego jednak popołudnia stał się wyrokiem dla Niewinnego, dla Tego, który był do nas, ludzi, we wszystkim podobny, oprócz grzechu. Wyczerpany Jezus sam wyciąga ręce po to drzewo, które zaniesie na szczyt Golgoty. Rozpoczęła się wędrówka ku Golgocie, która choć była blisko, bo oddalona od twierdzy Piłata o około siedemset metrów, to jednak ta droga musiała ciągnąć się bez końca. Jezus, wycieńczony częstymi przesłuchaniami, upokarzaniem, biczowaniem, koronowaniem i biciem, uginał się pod ciężarem drzewa. Nie miał teraz wokół siebie ludzi, którzy kiedyś wsłuchiwali się w Jego naukę o życiu i Bogu, ale tłum, obrzucający Go z nienawiścią najgorszymi obelgami. Nie miał wokół siebie kochających i szanujących Go apostołów, ale rzymskich żołnierzy, nieszczędzących Mu bolesnych razów. Pośród krzyków, upadków i spotkań rozdzierających serca Jego Matki i garstki przyjaciół, którzy wytrwali przy Nim na tej drodze, dociera z krzyżem na szczyt. Tam zostaje odarty z resztek szat, przybity do krzyża i wywyższony nad ziemię. Tam, na tym szczególnym wywyższeniu, wydał ostatnie tchnienie i skonał.

II. „W krzyżu zbawienie…”
Gdy za chwilę będziemy świadkami odsłaniania krzyża i zobaczymy rozpiętą na nim na figurę Chrystusa, nie uciekajmy myślami i uczuciami od Golgoty. W naszych duszach niech głośno zabrzmią słowa Jezusa, które wypowiedział na kilka dni przed swoją męką: „A Ja, gdy zostanę wywyższony nad ziemię, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32). Nasza obecność na tym wielkopiątkowym nabożeństwie jest potwierdzeniem, że to do nas odnoszą się te słowa. Chrystus wywyższony na krzyżu przyciągnął nas do siebie. Ta chwila każe nam jednak z wiarą i pokorą wpatrywać się w ten znak krzyża, który w czasie adoracji ucałujemy, i każe nam zadać osobiste pytanie, czy wiem, co tak naprawdę on wyraża?
Święty Paweł Apostoł w Pierwszym Liście do Koryntian przypomina: „Nauka […] krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia” (1 Kor 1,18). Krzyż Jezusa jest najwymowniejszym znakiem miłości Boga do każdego człowieka, miłości, której celem jest odkupienie wszystkich ludzi i otwarcie im bram do nieba. Każde więc nasze spojrzenie na krzyż przypomina nam, że ziemskie życie Jezusa było wędrówką ku tej chwili, w której poprzez niewymowne cierpienie dokonało się zbawienie świata. Wiemy, że Jezus nie zawahał się wziąć na siebie krzyża, bo wraz z nim wziął na siebie wszystkie grzechy, cierpienia i niedostatki ludzi. Wiemy, że te grzechy, które Jezus zaniósł na krzyż, to nie tylko grzechy świata, ale to przede wszystkim moje grzechy, osobiste. Uświadamiamy sobie dzisiaj również i tę prawdę, że krzyż Jezusa stał się dla Niego miejscem, z wysokości którego wciąż głosi Ewangelię o zbawieniu, i to w najwymowniejszy z możliwych sposobów – cicho i bez słów. W momencie, gdy zawisł na krzyżu, już nie mógł wypowiedzieć ani jednego słowa, bo Jego usta były spieczone i zaschnięte. Nie mógł popatrzeć na świat i ludzi, bo Jego oczy były zalane krwią i potem. Nie mógł pobłogosławići brać innych w objęcia oraz pójść do ludzi, bo Jego ręce i nogi były przybite do krzyża. Właśnie wtedy Ewangelia o zbawieniu, którą przyniósł na ziemię, rozbrzmiała najdonośniej – w tym bowiem momencie odkupił swoją krwią cały świat.

III. Nasz krzyż
Tak więc krzyż, po który wyciągnął swe ręce Jezus na dziedzińcu Piłata, to krzyż obarczony grzechem, nieprawością i cierpieniem wszystkich ludzi wszystkich czasów. To ciężar, który przygniatał Jezusa nie tyle wagą drewnianych belek, ile brzemieniem zła popełnianego przez ludzi w całej historii. W tym właśnie objawiła się niepojęta miłość Zbawiciela, że poszedł z tym ciężarem na sam szczyt Golgoty, aby poprzez ofiarę swego życia pojednać każdego człowieka z Ojcem. Nikt nie ma większej miłości, gdy ktoś oddaje swoje życie za przyjaciół – mówił Jezus przed swą męką (zob.J 12,13). Chrystus to dla nas zrobił. Oddał swoje życie za nas, bo uznaje nas za swoich przyjaciół. Jednak krzyż Chrystusa to także – i warto to dzisiaj bardzo mocno podkreślić – ciężar odpowiedzialności każdego człowieka przed Bogiem za swoje życie, wybory, deklaracje i dążenia. Na czym ma polegać ta odpowiedzialność?
Kilka lat temu w kaplicy domu rekolekcyjnego w Szczawnicy grupa oazowa zawiesiła na jednej ze ścian szczególny znak krzyża. Został on bowiem wykonany z dwóch surowych, nieobrobionych belek, które na łączeniu zostały związane zwykłym, grubym powrozem, zaś zamiast figury Chrystusa do belek tego krzyża zostały przymocowane dwie tablice Dekalogu. Wymowa tego znaku jest oczywista. W krzyż Jezusa, w Jego zbawczą mękę, są wpisane drogowskazy Dekalogu, które pomagają nam nie zatracić daru, który otrzymaliśmy od Zbawiciela. Krzyż Jezusa jest również wezwaniem do takiego stylu życia, który oparty jest na wierze i zasadach z niej wynikających. Jeżeli wpatrujemy się dzisiaj w krzyż, adorujemy go i składamy na nim swój pocałunek, a nie zauważymy w nim także wołania o prawe życie, o postępowanie według zasad Ewangelii, Dekalogu, to czy tak naprawdę zrozumiemy, o co ten znak dziś woła?
Tak jak życie Jezusa było wędrówką od Nazaretu ku Golgocie, tak i nasze życie jest wędrówką, którą można podzielić na wiele etapów. Jest w tej wędrówce miejsce na radość, nadzieję, rozwój, ale jest także miejsce na cierpienie, krzyż i zamieranie, które są nieodłączne od naszej codziennej egzystencji. Patrząc dzisiaj na tajemnicę krzyża Jezusa, uświadamiamy sobie, że każdy etap naszej ziemskiej wędrówki, trud życia i krzyż cierpienia nabiera sensu w odniesieniu do Jezusa. Co więcej, spoczywa na nas odpowiedzialność, aby na własne życie patrzeć przez pryzmat krzyża Jezusa.

Ks. Tomasz Lelito  

­