I czyt. Iz 50,4-7; Ps 22; II czyt. Flp 2,6-11; Ew. Mt 26,14 – 27,66 lub Mt 27,11-54

Proponowane pieśni:
Na wejście – „Ludu mój, ludu”
Na przygotowanie darów – „O Krwi najdroższa”
Na komunię – „Panie mój, cóż Ci oddać mogę”
Na uwielbienie – „Jezusowi cześć i chwała”
Na zakończenie – „Jezu Chryste, Panie miły”

Wprowadzenie do Mszy Świętej
Dzisiaj wspólnie stajemy pod krzyżem, na którym podczas tej Eucharystii umrze za każdego z nas Chrystus. Wspomnimy mękę Jezusa sprzed dwóch tysięcy lat. Mękę, która jednak dokonuje się także każdego dnia – nieustannie. Bóg bowiem nie przestał nas dostrzegać, nie przestał nas kochać, mimo że odeszliśmy może kolejny raz. On umiera codziennie z miłości, abyśmy mogli w każdej chwili rodzić się do nowego życia w łasce uświęcającej, by mógł w nas żyć.

Świadkowie spod krzyża

Orędzie: Zamysł Boga wobec ludzi to życzliwa miłość, która uprzedza wszelką zasługę z naszej strony.
Cel: Uświadomienie bezinteresownej miłości Boga wobec ludzi oraz wzbudzenie poczucia obowiązku podzielenia się doświadczeniem Bożego miłosierdzia z innymi.

I. Przyznanie się do Króla czy tylko rodzinna tradycja?
W obecnym roku duszpasterskim, który przeżywamy pod hasłem: „Idźcie i głoście”, właśnie w dzisiejszą niedzielę Męki Pańskiej warto i trzeba – stając w prawdzie – odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy mogę nazwać siebie świadkiem Jezusa? Czy jestem tylko fanem Niedzieli Palmowej?
Tak jak niegdyś ludzie zamieszkujący Jerozolimę, tak i my wylegliśmy dzisiaj z naszych domów, z tradycyjną palmą w ręku, by spotkać Tego, którego nazywamy Królem.
To piękna tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Wydaje się jednak, że niektórzy bardziej dziś skupiają się na długości i przystrojeniu swoich palm, niż na tym, co stanowi istotę dzisiejszego dnia. Gałązki, ozdobne bibuły, zasuszone kwiaty, najpiękniejsze kompozycje – to tylko pewien symbol, który niestety, jakże często staje się głównym punktem dzisiejszej niedzieli.
Przypomina to inny pochód, w którym towarzyszymy Jezusowi, ten w uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej, gdy tłumnie wyruszamy w procesji z naszym Królem – wyznając Jego obecność w Najświętszym Sakramencie.
Ile w tym wszystkim jest wiary w Jego obecność? Ile wsłuchiwania się w Boże słowo, skierowane właśnie do nas? Ile prawdziwego i świadomego przyznania się do Jezusa, a ile po prostu pięknych palm i świeżych płatków kwiatów?
Kim jestem? Świadkiem Chrystusa głoszącym całym sobąi każdego dnia to, że Chrystus jest sensem mojego życia, czy może tylko fanem kolorowych bibułek i ozdób? A może tym i tym – to byłoby dobrze!

II. Bóg nie przestanie umierać za Ciebie
Przed momentem dłuższą chwilę – ufam, że nie w znużeniu – spędziliśmy w postawie stojącej, wsłuchując się w świadectwo św. Mateusza, który pozostawił nam opis męki i śmierci Jezusa.
W przeżywanym czasie Wielkiego Postu mamy okazję niejednokrotnie słyszeć te opisy, które mają w zasadzie jeden cel. Jest nim uświadomienie każdemu z nas tego, że Ktoś – wiele lat temu – uratował nam życie. Tą osobą jest właśnie On – Jezus Chrystus. Niestety, w wielu sercach nie wywołuje to już żadnej reakcji, żadnych emocji, a tym samym wdzięczności i – choć to słowo nie jest tutaj najodpowiedniejszym – nie budzi radości, że ktoś tak bardzo – kiedyś i nadal – mnie kocha, że za mnie oddał życie.
Jakże często tak trudno uwierzyć nam w fakt, że właśnie Jezus, którego mękę dzisiaj wspominamy, jest nadal żywym Bogiem. Bogiem żyjącym pośród nas.
„Prawdziwie, Ten był Synem Bożym” (Mt 27,54) – powiedział setnik i jego ludzie. Czy i my autentycznie wierzymy i jesteśmy w stanie powiedzieć: tu i teraz jest z nami prawdziwie Syn Boży!?
Ufam, że wierzymy w Jego obecność – właśnie teraz i tutaj, w naszej świątyni.
Co więc powinniśmy zrobić usłyszawszy o tym, że On umarł za nas – za Ciebie i za mnie? Z pewnością po prostu wzbudzićw swoim sercu wdzięczność, choć może okazać się to nie takie proste. Na tym jednak nie możemy się zatrzymać, oznaczałoby to bowiem całkowite niezrozumienie sensu śmierci Jezusa. Bowiem On właśnie, kiedy skonał z bólu i wycieńczenia na krzyżu, dał nam nową szansę, abyśmy mogli zacząć wszystko od nowa. I nie tylko jednorazowo, ale zawsze, ilekroć zgrzeszymy.
Trudno to pojąć myśląc po ludzku. Trudno nam również zrozumieć tą wydawałoby się nielogiczną miłość Boga. Bóg bowiem kocha inaczej. On nigdy nie kocha ze względu na nasze zasługi, ale ze względu na nas samych – kimkolwiek jesteśmy i cokolwiek uczyniliśmy. Dzisiaj, kiedy przygotowujemy się do sakramentu pokuty przed uroczystością Zmartwychwstania Pańskiego, warto, abyśmy zastanowili się nad tą – jedyną w swoim rodzaju – miłością Boga do każdego z nas. Miłością mimo wszystko. Miłością, która nie jest warunkowana naszym stanem duszy. Bo Jezus już ukochał nas skażonych grzechem, abyśmy będąc w jakiejkolwiek sytuacji, pamiętali, że kocha zawsze tak samo. Nie mniej lub bardziej – zawsze tak samo.
I kiedy dociera to do naszej świadomości, z pewnością i w naszym sercu budzi się miłość, bo trudno nie kochać Tego, który wybacza nam to, że został zabity ze względu na nasze grzechy. Bóg zawsze daje wystarczającą łaskę, ale to my musimy zdecydować, czy chcemy doświadczać skutków miłości Boga.

III. Obowiązek dzielenia się doświadczoną miłością
„Chrystus umarł za wszystkich ludzi bez wyjątku: «Nie ma, nie było i nie będzie żadnego człowieka, za którego nie cierpiałby Chrystus»” (KKK 605). Obowiązkiem każdego z nas jest głosić tę prawdę. Jezus umarł za nas wszystkich, bo kocha nas ponad własne życie. Powinniśmy dzielić się tą dobrą nowiną, tą dobrą informacją szczególnie z tymi, którzy czują się przegrani i odrzuceni. Dlatego też jesteśmy posłani, by wyruszyć. W haśle roku duszpasterskiego nie słyszymy „idź”, ale „idźcie”, czyli wspólnie z całym Kościołem, który wspiera nas przede wszystkim sakramentami,a one pozwalają nam rozpoczynać ciągle nowe życie.
Nie wystarczy więc tylko „iść”, by nie przewegetować własnego życia w jakimś bezsensie, bez celu, który powinien nas mobilizować i nadawać sens naszemu działaniu. Trzeba również głosić, i to z odwagą, z przekonaniem, to czego doświadczyliśmy, co było piękne, ale i trudne. Głosić bezinteresowną miłość Boga – to nasz obowiązek. Jesteśmy bowiem wspólnotą Kościoła, w której odpowiadamy za siebie nawzajem. Także za świętość tych, których Bóg stawia na naszych drogach życia. Nie może to nam być obojętne! Kiedyś Bóg o to spyta.
Podczas Eucharystii w Niedzielę Palmową w 2013 r. papież Franciszek skierował do zebranych m.in. takie słowa: „Dzisiaj na tym placu jest tak wielu ludzi młodych. Od […] lat Niedziela Palmowa jest Światowym Dniem Młodzieży! […] Droga młodzieży, widziałem was podczas procesji, kiedy wchodziliście; widzę, jak świętujecie wokół Jezusa, wymachując gałązkami oliwnymi. Widzę, jak wykrzykujecie Jego imię i wyrażacie swą radość, że jesteście wraz z Nim! Zajmujecie ważne miejsce w święcie wiary! Przynosicie nam radość wiary i mówicie, że powinniśmy przeżywać wiarę młodym sercem, zawsze, także kiedy się ma siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt lat. Młode serce! Z Chrystusem serce nigdy się nie starzeje! Wszyscy jednak wiemy, i wy wiecie o tym dobrze, że Król, za którym idziemy i który nam towarzyszy, jest bardzo szczególny: jest to Król, który kocha aż po krzyż i uczy nas służenia, miłowania”.
Niech słowa te będą dla nas wszystkich zachętą do codziennego głoszenia życzliwej miłości Jezusa względem każdego z nas, a poprzez nią – ową miłość – do odmładzania naszego serca.

Modlitwa wiernych
Bogu Ojcu, który z miłości do każdego z nas posłał swego Syna na świat, by odkupił nas od śmierci wiecznej, przedstawmy nasze pokorne prośby:

  1. Za Kościół św., aby pod przewodnictwem swoich pasterzy niestrudzenie głosił całemu światu bezgraniczną i bezinteresowną miłość Boga.
  2. Za rządzących naszą Ojczyzną, aby zawsze kierowali się dobrem powierzonego im narodu i otwartością na podejmowanie konstruktywnego dialogu.
  3. Za rodziny, aby pielęgnowały w sobie chrześcijańskie tradycje oraz nieustannie uświadamiały sobie prawdziwy sens przeżywanych świąt i uroczystości.
  4. Za młodzież, aby w odpowiedzi na wezwania papieża Franciszka, z odwagą i radością serca głosiła, że Jezus Chrystus „to Król, który kocha aż po krzyż i uczy nas służenia i miłowania”.
  5. Za prześladowanych ze względu na wyznawaną wiarę, o umocnienie dla nich oraz natychmiastową pomoc rządzących i odpowiedzialnych za pokój na świecie.
  6. Za nas samych, wpatrujących się w krzyż, na którym Jezus Chrystus nieustannie umiera za każdego z nas, abyśmy pragnęli podzielić się tą dobrą nowiną o miłosiernej miłości Boga z innymi.

Dobry Ojcze, prosimy, przyjmij nasze prośby, te wypowiedzianei ukryte w naszych sercach, jeśli zgodne są z Twoją wolą. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Przed rozesłaniem
Za moment uczynimy znak krzyża. Niech ten gest będzie dla nas momentem wtulenia się w Chrystusa, który otwartymi ramionami pragnie przygarnąć nas do swojego serca, które kocha bezgranicznie i bezwarunkowo. Podzielmy się tą nowiną, że Bóg kocha nas nieustannie i zawsze tak samo.

Ks. Marcin Baran

­